84str.

- I pił cały czas, kiedy jechali państwo z Londynu? - nie da¬wał za wygraną Hogg. Erica chciała coś odpowiedzieć, jednak Mary nie pozwoliła jej dojść do słowa. - Dlaczego nie powtórzy pani inspektorowi tego, co opowie¬działa nam przy śniadaniu? - zapytała. - Niechże pani powie mu wszystko. A ponieważ Hogg kiwnął zachęcająco głową, Erica rozpo¬częła relację. Inspektor nie przerywał jej, dopóki nie doszła do wydarzeń bezpośrednio poprzedzających wypadek. - A więc próbowała pani otworzyć okno w samochodzie, aby wyrzucić butelkę? I wtedy mąż chwycił panią za szyję? -Tak. - Zechciałaby pani pokazać mi, jak to wyglądało? Czy w tym momencie była pani zwrócona do niego twarzą, czy też plecami? - W pierwszej chwili twarzą. Potem mnie uderzył. - Erica podniosła do skroni zaciśniętą pięść. - Bił, zaczął mnie dusić. Uderzyłam go butelką. Ale niezbyt mocno. Hogg przesunął się na sofie w jej stronę. - Proszę mi zademonstrować, w jaki sposób uderzyła pani męża. Erica zawahała się, zmarszczyła brwi. Następnie uniosła le¬wą rękę i zatoczyła nią zamaszysty łuk, zatrzymując pięść tuż przed czołem inspektora. Skinął głową. - I co się wtedy stało? - Martin odskoczył, zaczął mnie wyzywać. Hogg wrócił na swoje miejsce. - Czy właśnie wtedy podjęła pani próbę wydostania się z auta? - Tak. Odwróciłam się do niego tyłem i otworzyłam drzwi. - A więc były już otwarte, kiedy mąż chwycił panią ponow¬nie za szyję? -Ja... chyba tak. Tak, już wiem, jak to było. Kiedy rzucił się na mnie po raz drugi, stałam jedną nogą na ziemi, a on po¬chwycił mnie za ramiona i usiłował wciągnąć z powrotem do samochodu. Zamachnęłam się butelką...